Formy krótkie to zwykle kilkuminutowe scenki lub gry improwizowane, które mają z góry ustalone zasady i dodatkowe (poza samym improwizowaniem) wyzwania dla grających. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych programów telewizyjnych z takimi grami jest Whose line is it anyway, którego oglądanie znacznie przyczyniło się do rozwoju improwizacji jako sztuki komediowej w naszym kraju. Jedną z najbardziej rozpoznawalnych grup w Polsce, która specjalizuje się w krótkich grach, jest Grupa Ad Hoc. Jako przykład krótkiej formy, gra Dwie Litery w wykonaniu Grupy Ad Hoc z gościnnym udziałem Abelarda Gizy.
Dosyć umownie, ale możemy też wydzielić kilkunastominutowe formy półdługie, które najczęściej są serią powiązanych ze sobą - w ustalony sposób - scenek. Można je traktować jako osobną formę, bo nie są ani krótkimi grami, ani też nie stawia się w nich na opowiadanie złożonych historii (tak jak w formach długich), tylko bardziej na wykorzystanie mechanizmów komediowych. Przykładem może być format Armando, który jest serią scenek nawiązujących do monologu, który na początku mówi ktoś z grupy lub zaproszony na występ gość. Inspiracją do monologu jest sugestia, którą grupa bierze na początku od publiczności. W ciągu jednego wieczoru z Armando, grupa zwykle kilkukrotnie bierze sugestię, opowiada monolog i gra do niego scenki.
Długie formy zaś często przypominają strukturą filmy czy spektakle teatralne. Trwają zwykle ponad 30 minut (nierzadko ponad godzinę) i opowiadają spójne, złożone historie (czasem jedną, czasem wiecej - w zależności od formatu).
Jako przykład długiej formy Tymczasem w wykonaniu grupy Klancyk.
Nazewnictwo form impro jest dość płynne i umowne. Można spotkać się z podziałem np. tylko na formy krótkie i długie. Wszystko w zależności od tego, czy opisujemy strukturę czy czas trwania całości.
Formaty impro to ustalone z góry elementy utworu scenicznego. Jednym z ustaleń jak najbardziej może być to, że nie ma żadnych ustaleń (tzw. free form), ale zwykle na coś się grający umawiają. Np. długi format No Exit narzuca zasadę, że cały spektakl składa się z jednej, niemontowanej w żaden sposób sceny, postacie nie mogą opuścić miejsca, w którym dzieje się historia, każdy grający jest jedną i tą samą postacią przez cały spektakl, a historia przebiega w czasie rzeczywistym. Łatwo znaleźć analogiczne schematy w kinie: Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie, Rzeź czy 12 gniewnych ludzi, co prowadzi do słusznego wniosku, że wiele formatów w impro ma swoje źródła w kinie, teatrze, świecie gier czy literaturze.
Dla odmiany, długi format Straight Story składa się z wielu scen, a czas między nimi biegnie liniowo, tyle że możemy skakać o parę minut, godzin, dni, a nawet lat między kolejnymi scenami. I w tym formacie jedna osoba może się już wcielić w wiele postaci.
W ramach przykładu - wspomniane wyżej Tymczasem w wykonaniu grupy Klancyk, która podkręciła sobie poziom trudności tworząc dodatkowo poemat dygresyjny. Samo Tymczasem opiera się o podglądanie wydarzeń, w różnych miejscach jednej większej przestrzeni. Czas w tym formacie płynie liniowo, więc kiedy wracamy do danego miejsca, uwzględniamy czas, który upłynął, gdy przyglądaliśmy się wydarzeniom w innym miejscu.
Zwykle pojęcia “formaty” używa się przy półdługich i długich formach, jednak krótkie gry też są takimi mini formatami. Np w grze Na co ci to?! grający proszą publiczność o sugestię celu swojej misji, wcielają się w agentów i odbywają podróż do wyznaczonego celu. Po drodze napotykają wymyślane przez samych siebie problemy i rozwiązują je za pomocą przedmiotów, które losowo podpowiada publiczność. Podobnie gra Kwestie z kieszeni, której główna zasada zakłada, że w trakcie grania sceny wyciągamy co jakiś czas z kieszeni karteczki z tekstami, które wcześniej napisała publiczność i wplatamy je w nasze wypowiedzi, jakby te kwestie były w scenariuszu. To oczywiście wpływa na przebieg historii, a grającym daje pole do popisu w obszarze racjonalizacji i odnajdywania się w zaskakujących sytuacjach.
Często grupy impro miksują różne formaty ze sobą, a te eksperymenty nierzadko kończą się powstaniem zupełnie nowego, ciekawego formatu. Nic nie stoi na przeszkodzie, by zagrać długi format, używając co jakiś czas karteczek z sugestiami od publiczności, czy innych ingerencji w spektaklu, jak to na przykład często robi warszawska grupa Afront.
Skoro już jesteśmy przy grupie Afront. Poza formą i formatem mamy jeszcze gatunki. Tutaj sytuacja ma się niemal tak samo jak w filmach czy literaturze, czasem nawet tak precyzyjnie, jak np. grupy specjalizujące się w graniu historii z uniwersum Harry’ego Pottera czy grające w klimacie Tima Burtona. Impro gatunkowemu zwykle towarzyszy już specjalnie dobrana oprawa sceniczna, włącznie z kostiumami i rekwizytami na scenie. Dzięki temu jeszcze łatwiej widzom wczuć się w improwizowane uniwersum, a spektakl taki często już bardziej przypomina klasyczne sztuki teatralne. Grupa Afront z Warszawy specjalizuje się w klimatach szekspirowskich, w swoich niepowtarzalnych, prawie w całości rymowanych Nienapisanych dziełach Szekspira. Coraz większą popularnością cieszy się ostatnimi laty musical improwizowany, który najczęściej można obejrzeć w Warszawie, wybierając się na wieczór z grupą Musical Improwizowany.
Gdy już trenuje się impro wystarczająco długo, pojawiają się też kolejne zmienne, jak np. granie w konkretnym nurcie (można grać mocno intelektualnie, a można też grać w oparciu o odczucia), granie z nadrzędnym celem (można ustalić jako priorytet zgłębianie relacji między bohaterami albo np. granie z dala od rzeczywistości czy np. z dużą ilością zwrotów akcji) ale na to czas jeszcze przyjdzie.